Sercem naszego domu jest bez wątpienia piec. Jego historia jest dość ciekawa. Gdy budowaliśmy dom 8 lat temu zauroczył na kominek znajomego z wielką półokrągłą szybą. Szybciutko więc kupiliśmy podobny wkład kominkowy nie mając pomysłu jak go obudować i wpasować. Potem długo głowiliśmy się co z tym fantem zrobić. Mieszkaliśmy już rok, a w centrum salonu stał czarny, paskudny wkład kominkowy. Byliśmy w rozpaczy. Wprawdzie zanim kupiliśmy półokrągły wkład myśleliśmy o piecu kaflowym. Zaczęliśmy szukać kafli półokrągłych. 8 lat temu było to arcytrudne zadanie. Gdzieś tam były w Szwecji, ale kosztowały fortunę. Przeszukanie internetu nic nie dało. Poszliśmy do zduna, znajomego męża z dziecięcych lat, a tam na podłodze w biurze przecudny półokrągły kafel. Skakaliśmy z radości. Dostaliśmy telefon do pana Zygmunta Kuliga ze Stalowej Woli, który prowadził wytwórnię kafli (wytwórnia zresztą nadal działa i jest w rozkwicie). Po kilku tygodniach przyjechały wymarzone kafle i pojawiło się dwóch zdunów. Jeden wysoki i przeraźliwie chudy (kolega z podwórka męża) i drugi mały i długowłosy (kompletnie niepodobny do nikogo). Byliśmy tak podekscytowani, że nie zauważyliśmy u nich oznak braku profesjonalizmu. Do czasu... Po kilku dniach, wróciliśmy z pracy i zastaliśmy w salonie jajo. Jajo, wielkie, białe jajo zbudowane z naszych kafli. Okazało się, że pan mały z długimi włosami jest z zawodu i powołania zresztą, cyrkowcem i jego dotychczasowe doświadczenia zawodowe polegały na tresurze psów. Pan wysoki i chudy nieśmiało coś bąkał. Cyrkowiec zwinął manatki. Pan długi zakasał rękawy, rozebrał jajo i postawił piec od nowa. Jak mu się to udało? Cud jakiś, bo wielkiej nadziei już w nas nie było. Od tego czasu pieco - kominek rozgrzewa nasze serca i nasz domek. Jest zbudowany z szamotu i zachowuje się jak prawdziwy piec kaflowy czyli długo oddaje ciepło. Jest też naszym telewizorkiem, bo w ogień często się wpatrujemy. Jest głównym źródłem ogrzewania i ... jest taki kochany.






Pa. Michalina
Ps. Pan zdun - ten długi i chudy jest super fachowcem tylko ten cyrkowiec na początku go zbałamucił.